Blog

Szwedzkie szczupaki 2018. Dzień drugi czyli walka z wiatrem i rybami.

Szwedzkie szczupaki 2018. Dzień drugi czyli walka z wiatrem i rybami.Budzik dzwoni. Za oknem jest jeszcze ciemno, słychać szum wiatru i szelest liści pobliskiego lasu. Otwieram oczy, blade światło z korytarza oświetla surowe drewno poddasza a w głowie świta pierwsza myśl czy dziś będą brały? Będą. Wsłuchując się w to co dzieje się na zewnątrz wiem, że nie mamy szans dopłynąć na najlepsze łowiska, jednak te znajdujące się w pobliżu obdarują nas rybami. 
Wstaję.

Powoli schodzę na dół do jadalni. Marcina z Zygmuntem już nie ma. Wiem że wstali koło piątej i pewnie w tej chwili już zaczynają łowić. Wojtek z Mateuszem zaczynają robić śniadanie. 
Włączam ekspres, zapach kawy powoli zaczyna wypełniać parter domku, a ja zabieram się za przygotowanie herbat do termosu i prowiantu na łódkę. W międzyczasie dołącza Darek i zaczyna przygotowywać coś do zjedzenia.
Przeczytaj więcej

Pogoda, a żerowanie ryb

Pogoda, a żerowanie ryb

Wiele osób zastanawia się, czy pogoda ma wpływ na żerowanie ryb. Dla wielu wędkarzy pogoda gra kluczową rolę, a dla innych zupełnie się nie liczy - chcą tylko spędzić czas nad wodą. Prawda jest taka, że każdy wędkarz, poza miło spędzonym czasem na łowisku i pięknym łonie natury, chciałby złowić rybę, czyż nie?

Niektórzy według skrupulatnie sprawdzanych prognoz pogody wybierają dni, które spędzą nad wodą. Każdy ma opracowany jakiś "swój system", w którym ryby stają się agresywniejsze i zaczynają żerowanie. Taki system opracowałem sobie i ja.


Przeczytaj więcej

Szwedzkie szczupaki 2018. Nareszcie w drodze!

Szwedzkie szczupaki 2018. Nareszcie w drodze!

Wstaję rano, pierwsza myśl: „ To już dziś”, już za godzinę wrzucę sprzęt do samochodu i pojadę na północ. Najpierw niemal przez całą Polskę, później przez Bałtyk, by dokładnie po 24 godzinach stanąć na szwedzkiej ziemi.

Sprawdzam jeszcze raz, czy wszystko mam gotowe, czy gdzieś za szafą nie pozostała ważna torba, czy w koncie tuba z wędkami. Kawa, lekkie śniadanko i ruszam.

Pierwszy etap to niemal mrugnięcie okiem. Dojeżdżam do Marcina u którego spotyka się cała ekipa. Po 15 min jest na miejscu też Darek. Za chwilę są też pozostali: Wojtek, Mateusz i Zygmunt. Przerzucamy bagaże do dwóch samochodów, podpinamy łódki i wyruszamy.


Przeczytaj więcej
    Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce. Informacje o przechowywaniu danych zgodnie z RODO znajdziesz w naszej polityce prywatności
    Zamknij
    pixel