Okiem juniora, czyli moje pierwsze kroki w spinningu.

2018-10-30
Okiem juniora, czyli moje pierwsze kroki w spinningu.Spinning to niezwykle fascynująca metoda wędkowania. Mnie do spróbowania w niej swoich sił przekonały opowieści znajomych, a także filmy w serwisie YouTube. Byłem także ciekaw wszystkich tajników, które pozwalają złapać wielkiego „pajka”. Niestety, skuteczne łowienie, szczególnie dla początkującego wędkarza, nie jest proste.

Wielu z Was, prawdopodobnie wydaje się, że to nic trudnego. Wystarczy zaczepić przynętę na agrafkę, zarzucić i zwijać, a ryba sama złapie się na haczyk. Też tak myślałem. Niestety, rzeczywistość jest zgoła inna. Aby coś złowić muszą jednocześnie wystąpić współgrające ze sobą czynniki takie jak: odpowiednia szybkość prowadzenia, kolor przynęty atrakcyjny dla ryb w danej chwili, użyta przez nas linka i jej średnica, a także materiał z jakiego zrobiony jest przypon, oraz oczywiście wędka. Do tego ważnym czynnikiem jest pogoda. No i przede wszystkim, w danym łowisku muszą być ryby.

Spinningowanie uczy nas zatem cierpliwości i tego, że nie warto się poddawać. Nierzadko dopiero po kilku godzinach zmian przynęt uda nam się trafić tę, na którą ryby reagują. Wtedy też brania mogą trwać jedynie przez kilka minut, po których trzeba będzie kombinować od nowa. I to właśnie w wędkarstwie jest piękne.

Częstym pytaniem zadawanym przez młodych adeptów spinningu (takich jak ja) jest to, jaką linkę użyć. Jest to bardzo ważne zagadnienie, jednakże nie można udzielić na nie jednoznacznej odpowiedzi. Różne gatunki ryb warto łowić na inny sprzęt. W przypadku łowienia kleni lepszym wyborem będzie żyłka, której ryba nie zauważy w wodzie w przeciwieństwie do plecionki. Są jednak sytuacje kiedy lepsza jest wymieniona wyżej plecionka, bo przez to, że jest ona minimalnie rozciągliwa przekazuje wszystkie drgania na wędkę. Jest także trudniejsza do przegryzienia, co jest ważne przy połowie szczupaków. Przy wyborze linki nie należy sugerować się ceną, o czym przekonałem się na własnej skórze kupując budżetową plecionkę, która plątała się na szpuli oraz szczytówce. Od tego czasu używam jedynie linek najwyższej jakości, więc oczywistym wyborem był zakup produktów z firmy SpiderWire dostępnych w Red Pike.

Szybki wypad na ryby po szkole

Jak to się u mnie wszystko zaczęło? Pewnego dnia będąc po kolejnej ciekawej rozmowie z jednym z moich wędkarskich autorytetów, który jest też moim przyjacielem i wysłuchawszy historii o jego spinningowych zdobyczach, zacząłem rozmyślać nad nadchodzącym sezonem.

Wszystko układało się idealnie. W głowie miałem już piękne wizje metrowych szczupaków. Niestety, moje wyobrażenia przerwała myśl, że przecież nie mam odpowiedniej wędki. Poszedłem wtedy do mojego wędkarskiego pokoju i rozpocząłem poszukiwania nadającego się „kija”. Kilkadziesiąt minut intensywnego przeglądania sprzętu nie przyniosło zamierzonego efektu. Wtem przypomniało mi się, że dostałem kiedyś wędkę spinningową, ale było to dawno temu nie miałem więc pojęcia gdzie ona mogła się znajdować. Przez mającą miejsce kilka miesięcy wcześniej przeprowadzkę , moje wędkarskie skarby zostały porozrzucane po starym oraz nowym miejscu zamieszkania. Na szczęście w poszukiwaniach wędziska przyszedł z pomocą mój tata, który doskonale pamiętał gdzie owy spinning umiejscowiłem.

Kiedy wędka w końcu się odnalazła, kolejnym problemem okazał się brak wolnego kołowrotka. Tata podsunął mi wtedy pomysł, żeby udać się do wujka mieszkającego nieopodal. Nie tracąc czasu, zadzwoniłem do niego i umówiłem się, że przyjadę następnego dnia.

Nastał ranek. Po zjedzeniu śniadania ruszyliśmy z tatą w drogę Wujek już czekał w swojej wędkarskiej pracowni. Po ciepłym przywitaniu, poszedłem do samochodu, aby przynieść powód naszego spotkania. Po oględzinach wędki wuj stwierdził, że posiada taki kołowrotek, który pasowałby do mojego kija. Nie minęło pięć minut, a wujek wracał już z kręciołkiem przeznaczonym dla mnie. Nie był to sprzęt najnowszy, ale spełniający swoje zadania. Zresztą … nie miałem zamiaru użytkować go zbyt długo. Pożyczyłem go tylko dlatego, żeby nie kupować nowego zanim sprawdzę, czy metoda spinningowa jest dla mnie. Na podjęcie tej decyzji niemały wpływ miały też plany spędzenia większości czasu letniego nad malowniczym jeziorem Lubiąż w Lubniewicach, które słynie z dorodnych szczupaków i okoni, a nawet sandaczy. Kiedy już zamontowaliśmy kołowrotek , ostatnim krokiem było nawinięcie na szpulę plecionki. Poszło to bardzo sprawnie i szybko.

Mój pierwszy spinningowy zestaw był już gotowy. W prezencie na dobry początek dostałem kilka przynęt takich jak Berkley Pulse Shad, wirujące ogonki marki Spinmad , czy obrotówki Mepps, które zarazem polecam, jako idealne przynęty na początek przygody ze spinningiem.

W ciągu kilku kolejnych dni wyruszyłem na swoje spinningowe łowy, ale o tym w niebawem.

C.D.N.

Połamania kija!
Dorian Skrzypnik

Pokaż więcej wpisów z Październik 2018
Podziel się swoim komentarzem z innymi
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce. Informacje o przechowywaniu danych zgodnie z RODO znajdziesz w naszej polityce prywatności
Zamknij
pixel