Szwedzkie szczupaki 2018. Czas na przygotowania!

2018-09-13
Szwedzkie szczupaki 2018. Czas na przygotowania!Już za kilka dni, razem z przyjaciółmi, jak co roku będę wchodził na pokład promu płynącego do Szwecji. Będziemy zadowoleni, uśmiechnięci, pełni nadziei, że i tym razem złowimy piękne ryby. Dlaczego nie będziemy pewni a pełni nadziei? Bo to są ryby i wszystko się może zdarzyć. Po swoje nie jedziemy :)

Pamiętam jak dziś swój pierwszy wyjazd na szwedzkie szczupaki. Zapakowany pod sufit samochód, przygotowane przynęty i dużo miejsca na karcie pamięci na zdjęcia z ogromnymi rybami. Już pierwszego dnia zostałem sprowadzony na ziemię. Ryby były, kilka. Wielkość, średnia. 
Okazało się, że pojechałem nieprzygotowany, by wykorzystać potencjał łowiska.

Od tamtego czasu minęło kilka lat, z każdym kolejnym wyjazdem było lepiej i nawet jeśli ryby naprawdę nie chciały współpracować doświadczenia całej grupy pozwalały „wyjść z twarzą”.

Doświadczenia jakie zebrałem w ciągu tych kilku lat, wzmocnione wędkowaniem na naszych polskich, trudnych łowiskach postaram się przekazać opisując wyjazd na szwedzkie szkiery jesienią roku 2018.

Nie „odkryję Ameryki”, jeśli napiszę, że podstawą każdego wędkarskiego wyjazdu jest dobre przygotowanie się do niego.

Przegląd przynęt na szwedzkie szczupaki

Na dwa tygodnie przed podróżą, zazwyczaj w weekend, robię pierwsze pakowanie przynęt. Zaczynam od tego co sprawdzało się w latach poprzednich. W roku poprzednim były to głównie dwa rodzaje przynęt. Klasyczne, mocno pracujące kopyto, oraz ripper. Co ciekawe. Szczupaki jednego dnia lepiej reagowały na przynęty duże, innego na przynęty średnie, był też dzień, w którym rozmiar „okoniowy” dopiero sprawił że ryby regularnie meldowały się na wędce.

Oczywiście każdy ma swoje typy, ja głównie korzystam z asortymentu sklepu w którym pracuję (to raczej naturalne) dlatego dla mnie dwie podstawowe przynęty (podaję statystycznie) to Westin Shad Teez w rozmiarze 12cm i Pulse shad 11cm. Mógłby ktoś powiedzieć, że to małe przynęty, jak na szczupaki.


Zgodzę się. Muszę się jednak usprawiedliwić. W trakcie każdej wyprawy, na łódce spędzam około 10 godzin dziennie. Przy sześciu – siedmiu dniach łowienia używanie przez większość czasu przynęt większych, pewnie rozwaliło by mi nadgarstki :)

Nie znaczy to, że przynęt większych nie zabieram. Oczywiście, że tak. Co roku mam w pudełku kilka wyselekcjonowanych przynęt większych w rozmiarach do 28-30cm.

Są to głównie gumy wykonane z wypornego materiału, które potrzebują niewielką ilość ołowiu do prawidłowego uzbrojenia. Lubię te o szerokiej pracy, mocno kopiącym ogonie, oraz kolebiące korpusem na boki. Ideałem jest jeśli podczas opadu również pracują.

Dwa lata temu kapitalnie również spisywały się obrotówki. Mepps 5 z czerwonym skrzydełkiem po takim wyjeździe był nadawał się już tylko na tablicę „chwały”, był tak zmasakrowany przez szczupaki, że po prostu już nie dało się na niego łowić.

Swoje „5 minut”, w trakcie moich poprzednich wyjazdów, miały przynęty z twisterowym ogonem. Nigdy jednak nie były to przysłowiowe "killery", na które łowiłem dużą ilość szczupaków. W tym roku mam jednak swojego faworyta, ale o tym później.

W moim pudełku nie może zabraknąć woblerów. W związku z tym, że szkiery to płytkie łowisko, woblery zabieram płytko chodzące a jerki głównie w wersji wolno tonącej. Są momenty, a raczej miejsca, gdzie najlepiej i najwygodniej zaprezentować właśnie ten rodzaj przynęty.

Moje najlepsze przynęty na szczupaki

Akcesoria dodatkowe, które trzeba zabrać na szczupaki

Z przynęt to właściwie wszystko. Teraz dla mnie najważniejsze: Przypon.

Pamiętam jak dziś. Ostatni dzień jednego z wyjazdów. Wpływ do zatoki. Ostatnie godziny łowienia. Zmęczony, łowię lżejszym sprzętem. Kijek około max 25 cw. Rzut pod skały, poderwanie przynęty, jeden skok, drugi i… ciężar na końcu. Pulsujący, schodzący do dna i pod ponton. Próba podniesienia ryby do góry spełzła na niczym. Nie zdążyłem poluzować hamulca. Przy pierwszym targnięciu łbem strzelił przypon. Mógł to być szczupak, którego samo zdjęcie ważyło by z 10kg :).

Od tamtego czasu używałem tylko przyponów tytanowych, tylko sprawdzonych. Jeden wytrzymuje hol minimum 50 ryb więc nie tylko daje pewność, ale i w ostatecznym rozrachunku wychodzi taniej niż klasyczne przypony metalowe.

Kolejną konieczną rzeczą są dobre duże i solidne kleszcze do wyczepiania ryb. Jak mawia moja żona, która zresztą też ryby łowi: „ Z peanem to ty możesz jechać na klenie”. Solidne kotwice, pyski z ostrymi zębami, duża ilość ryb. Bez mocnych solidnych szczypiec można się nie wybierać. Ja korzystam z tych samych, które zabieram na sumowe wyprawy. Dzięki temu palce są niemal nietknięte.

Na koniec podbierak. Duży, solidny, z gumowana siatką. Gumowana siatka pozwala bez problemu wyjąć przynętę z podbieraka. Kotwice się nią nie wczepiają a przy dużej ilości łowionych ryb to mega ważne. Duży dlatego, że zanim przygotuję aparat, ryba może spokojnie i bezpiecznie popływać w podbieraku.

Planowałem przed wyjazdem napisać tylko ten jeden tekst ale nie chcę przynudzać, a chciałbym napisać co w tym roku na szkierach chciałbym sprawdzić w warunkach bojowych.

Takich prawdziwych, wędkarskich, nie handlowych. Wyobraźcie sobie, że macie do dyspozycji łowisko z bardzo dużą populacją szczupaka. Pierwszego, drugiego dnia łowicie ilość ryb, którą zazwyczaj łowimy w kilka miesięcy. Co robić dalej?

Częścią (bardzo ważną) mojego wędkarstwa jest poznawanie zależności związanych z żerowaniem i zmuszeniem ryb do brania. Dlatego też co roku w moich pudełkach lądują nowe rzeczy, sprawdzam nowe materiały. Wielkość, praca, kolor. W tym roku jest kilka rzeczy, które będę chciał przetestować. Co to będzie?

Jeszcze przed wyjazdem napiszę….


Marek
Pokaż więcej wpisów z Wrzesień 2018
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce. Informacje o przechowywaniu danych zgodnie z RODO znajdziesz w naszej polityce prywatności
Zamknij
pixel