Szwedzkie szczupaki 2018. Dzień trzeci. Wiatr słońce i ryby.

2019-03-14
Szwedzkie szczupaki 2018. Dzień trzeci. Wiatr słońce i ryby.Powoli przepływamy zatokę i wychodzimy na otwartą wodę. Choć od pełnego morza oddziela nas jeszcze pas wysepek, to jednak akwen jest mocno rozkołysany. Nieprzyjemna fala nie pozwala nam polecieć w pełnym ślizgu. Sternik cały czas manewruje manetką by jak najszybciej i jak najbezpieczniej dopłynąć do celu.
Po około 40 min jesteśmy na miejscu. Zaczynamy łowić.
Ogromna zatoka w której jesteśmy jest nieco inna niż te bliżej kwatery. Wyspy są bardziej płaskie, brzegi mniej strome, brak ostrych spadków dna w ich pobliżu.
Wiemy, że blisko brzegu jest duża ilość szczupaka, niestety drobnego. Mimo to pierwszy dryf robimy tak by sprawdzić czy dziś żerują. Woda jest bardzo przejrzysta słońce dość mocno świeci więc może być różnie.
Całe szczęście ryby są aktywne. Łowimy kilka maluchów i w kolejnym dryfie oddalamy się id brzegu. Niestety brania niemal zanikają. Dużych szczupaków albo tu nie ma albo nie żerują.

Postanowimy sprawdzić głębszą część zatoki i wyspę przy której łowiliśmy zazwyczaj dużo dużych ryb.

Niestety mylimy przesmyk między wyspami i wpływami w płytką mulistą zatokę poprzecinaną trzcinowiskami. Już mamy zawracać kiedy spod łodzi ucieka jeden, drugi, trzeci szczupak. Ryby są spore, więc postanawiamy obłowić i tę część zatoki.

Dzisiaj odwrotnie. Darek obławia wodę jerkami, ja wyciągam najmocniejszy zestaw, duże gumy i próbuję swoich sił z zestawem castingowym. Meldują się pojedyncze ryby. Niestety żadna nie przekracza 70cm. Zmieniamy miejsce.

Szczupaki w słoneczną pogodę łatwiej złowić gdy wieje wiatr

Wiatr znowu zaczyna wiać, na bardziej otwartych połaciach wody zaczynają robić się grzywki na falach. Dla pewności cały czas sprawdzam prognozę pogody, by w momencie gdyby wiatr miał się wzmóc zarządzić odwrót. Prognoza jednak pokazuje, że do wieczora ma się nic nie zmieniać.

Płyniemy więc dalej. Robimy jeszcze jeden dryf i postanawiamy chwilę odpocząć. Leżąc na ziemi widzimy w oddali łódkę Mateusza i Wojtka. Dzwonimy do nich. Okazuje się, że przy wyspie ryby żerują fantastycznie. Logiczne by było od razu wsiadać na łódkę i płynąć. Dzieje się jednak odwrotnie. Chłopaki podpływają do nas i robimy sobie krótki „popas”

Zatoka daje ochronę przed wiatrem, słońce mile grzeje, fale rozbijają się o sąsiednie wyspy. Jest naprawdę wspaniale. Super jest to, że nawet w momencie, gdy dobrze żerują ryby, można znaleźć czas na to by nacieszyć się świetnym towarzystwem, otaczającą nas przyrodą i zrobić „głębszy” oddech w tym zaganianym świecie.

Czas się jednak ruszyć. Chłopaki płyną w okolice wyspy, my decydujemy się na długi dryf w jej kierunku. Darek łowi na przynęty mniejsze, ja sprawdzam największe gumy jakie ze sobą zabrałem. Początkowo nie ma brań im bliżej jednak wyspy tym ich ilość rośnie. Postanawiamy się zatrzymać na nawietrznje i dokładnie obłowić pobliże wyspy. Niestety wiatr jest tak silny że kotwica nie jest w stanie nas utrzymać. Montuje gumę do kotwicy, która sprawia, że dłużej pozostajemy w jednym miejscu. A naprawdę warto. W pobliżu wyspy, ryby biorą jak szalone. Nie ma przepuszczenia bez brania. Dodatkowo ryby są słusznych rozmiarów. Łowimy kilkanaście szczupaków w przedziale 70-80cm. Robimy przestawkę i powtarza się to samo.

Patrzę co u Wojtka i Mateusza i mam wrażenie, że nie robią nic innego jak tylko wyjmują ryby z wody. Rzut kilka obrotów korbką, hol i podebranie. Kapitalnie się patrzy jak sprawnie szybko i w trudnych warunkach łowią rybę za rybą.

Wyspa niestety nie jest ogromna i w końcu czas na zmianę. Płyniemy na zawietrzną jej część, od której odchodzi szeroki wolno opadający ku głębszej wodzie blat. Brania są jednak mniej i dodatkowo ryby mniejsze. Płyniemy długim dryfem przez blat, głębokość się zwiększa i brania ustają. Jest już popołudnie, wiatr trochę daje się we znaki, a powrót do domu biegnie przez przewężenie, w którym zazwyczaj jest spory „przeciąg” i potrafi mocno bujać.

Jest jednak jeszcze jedno miejsce, które musimy sprawdzić o tej porze dnia. Rok wcześniej złowiliśmy tam kilka ryb w od 90cm do ponad metra i nie ma opcji byśmy nie sprawdzili czy w tym roku ich tam nie ma.
Dopływamy na miejsce chcę sięgnąć po mocniejszy spinning i z przykrością stwierdzam, ze wędki nie ma. Prawdopodobnie, źle zabezpieczyłem ją na stojaku w łódce i podczas płynięcia przez fale wypadła, tak, że nawet tego nie zauważyliśmy. Szkoda. Wędka dała mi wiele wspaniałych ryb i czułem się z nią bardzo pewnie.

Nie ma jednak czasu na rozpamiętywanie. Biorę lżejszy sprzęt. W tym momencie Darek mówi że za przynętą płynie szczupak w końcu i ja go zauważam. Nie ma już miejsca by poprowadzić gumę ostatni rusz szczytówką i przynęta znika w wielkiej paszczy. Szybko łapę za podbierak . Darek podnosi miękko rybę do powierzchni i piękny szczupak jest już w siatce. Wtedy dopiero zaczyna, szaleć wszak nie powalczył a sprytne miękkie podniesienie do powierzchni sprawiło, że nawet nie zorientował się, że był na uwięzi.

Aby złowić dużego szczupaka trzeba zastanowić się wcześniej jak to zrobić

Duży podbierak pozwala bezpiecznie przetrzymać rybę w wodzie, wyczepić ją, wyjąć aparat.
Po zdjęciach szybkie mierzenie. Jest ponad metr. Wspaniale.

Podpływamy szybko pod wyspę robimy kolejny dryf i gdy głębokość spada do około 3 metrów Darek łowi kolejną rybę ponad 90cm. Okazuje się, że miejsce znalezione rok wcześniej sprawdza się i dziś.

Mamy czas na ostatnie napłynięcie i kolejna 90 melduje się w podbieraku. Chciało by się jeszcze tu zostać. Niestety. Czeka nas jeszcze kilku kilometrowa podróż pod wiatr i wspomniane przejście przez zwężenie.

Zabezpieczamy sprzęt, sprawdzamy zapięcia w kombinezonach i ruszamy. Nie jest łatwo. Łódź wyskakuje na falach, rozbryzgi wody przelatują przez pokład. Trzymam się relingów, a Darek pięknie operuje rumplem.

W końcu dopływamy do spokojniejszej zatoki a przez nią do domu.

To był dobry dzień, wszystkie załogi pięknie połowiły, na pokładach lądowały szczupaki słusznych rozmiarów a co najważniejsze wszyscy bezpiecznie wrócili do domu.

Kolejnego dnia wiatr nieco zmieni kierunek, my zaś „wyłowieni” popłyniemy poszukać nowych ciekawych miejsc.

Marek
Pokaż więcej wpisów z Marzec 2019
Podziel się swoim komentarzem z innymi
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce. Informacje o przechowywaniu danych zgodnie z RODO znajdziesz w naszej polityce prywatności
Zamknij
pixel